Nadzwyczajna książka

Z Emma Popik : Oficjalna strona gdanskiej autorki ksiazek SF
Skocz do: nawigacja, szukaj
Błąd przy generowaniu miniatury: Brak pliku
Błąd przy generowaniu miniatury: Brak pliku


Nadzwyczajna książka. Jak jedna książka może pomieścić całą bibliotekę.

Weszłam tu tylko na chwilę, przy okazji, ale nie miałam ochoty wyjść z pokoju, w którym mieści się Biblioteczny Ośrodek Informacji. Należy do Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku, przy Targu Rakowym.

Na ścianach półki, a na nich książki – to raj dla tych, którzy lubią czytać. Zaraz też dwaj panowie, Tomasz Bedyński i Andrzej Fac, specjaliści od bibliografii, położyli przede mną na stoliku kilka tomów. Na okładce tytuł: „Gdańsk w literaturze. Bibliografia od roku 997 do dziś. Tom szósty: 1980-1989”.

Na okładce widzę znajomego: to nauczyciel historii z IX LO, Dariusz Ostapowicz, autor podręczników do historii dla uczniów. Przegląda jakąś książkę, podobnie jak dwaj inni mężczyźni ze zdjęcia na okładce i nie patrzy w aparat. Są to z pewnością bohaterowie tamtych dni, przypadkiem zatrzymani w czasie.

Tytuł książki mnie zaintrygował: Co oznacza: „do dziś?”

- To seria książek – odpowiada Tomasz Bedyński. – Tworzymy ją na zlecenie Urzędu Miejskiego. Autorem koncepcji jest kierownik naszego BOI Leszek Rybicki.

- Tytuł jednak sugeruje, że ta seria nigdy się nie skończy – upieram się – bo zawsze będzie dziś. Nawet z dwadzieścia lat, ktoś weźmie tę książkę do rąk i powie: „Bibliografię zbieramy do dziś”.

- Ukazały się trzy tomy – wyjaśnia Tomasz Bedyński. – Tom piąty od roku 1945 do 1979 i tom pierwszy, zawierający bibliografię za lata 998-1600. Tom pierwszy bibliografii przygotowała biblioteka PAN-u w Gdańsku.

Odpowiedzi są konkretne i dokładne, nic dziwnego, udziela ich autor imponującej książki: „Lech Bądkowski – znany i nieznany. Monografia bibliograficzna za lata 1941-2009”. W książce odnotowano 2687 pozycji! Aż trudno uwierzyć, że to wszystko napisał jeden autor i jeden człowiek zebrał jego teksty.

Co zawiera bibliografia „Gdańsk w literaturze?”

Zebrano w niej wszelkie wzmianki dotyczące naszego miasta, jakie zamieścili w swoich dziełach różni autorzy. Pierwszą notkę o Gdańsku zapisał mnich Kanapariusz w swoim „Żywocie św. Wojciecha”. Pięknie j napisał, czytałam tę książkę kilka razy z dużą przyjemnością. Spisał dzieje Wojciecha około roku 998, w rok po przyjęciu chrztu przez księcia Mieszko. Kanapariusz mówi o Gdańsku jako o mieście, używa słowa urbs. A jest ono zarezerwowane dla okazałych i dużych miejscowości.

Nic więc dziwnego, że takie miasto musi mieć bibliografię „aż do dziś”. Otwieram okładkę książki: jakże piękne widzę stronice. Doskonale ułożone, poszczególne wersy są proporcjonalne, użyto czcionki zróżnicowanej w kroju i kolorze. Strony dostarczają również przyjemnych wrażeń estetycznych. Są gęste od wiadomości.

Na prawej stronie umieszczono skany okładek książek, które zostały omówione na lewej stronie książki. Podziwiam również precyzję skanowania, porównując choćby własne umiejętności. Wymienione książki zostały rzetelnie i wyczerpująco opracowane: wspomina się treść, styl autora i omówienia krytyków. To kompletne i ciekawe dzieło.

– I absolutnie nowatorskie, nowa jakość - czyni uwagę Tomasz Bedyński. - Jedna książka może zastąpić całą bibliotekę.

To wcale nie jest żart. Można z tej książki dowiedzieć się wiele o pisarzach i o mieście, bez potrzeby szukania w innych pozycjach. Znajdziemy odpowiedź, co napisano o Gdańsku i kto jest autorem wzmianki. Tylko czerpać i pisać doktorat.

Biurko Andrzeja Faca jest założone stosami książek. Na okładkach widzę nazwiska gdańskich autorów. Powstaje następny tom bibliografii, tak elegancko wydanej przez słowo/obraz terytoria. Nie ma chyba drugiego miasta, które mogłoby się poszczycić takim dziełem, oryginalnym i jedynym pod względem zawartości, rzetelności i poziomu edytorskiego.

Za pierwszy tom bibliografii zespół w osobach: Małgorzata Smyl, Leszek Rybicki i Andrzej Fac otrzymał nagrodę prezydenta miasta Gdańska.

Andrzej Fac wyciąga z półki czasopismo, którego kartki są brązowe od minionych lat. Są to „Litery” z roku 1965, numer, w którym po raz pierwszy ukazały się moje wiersze. To ważna dla mnie wiadomość. Jestem bardzo wdzięczna panu Andrzejowi. Dwaj panowie z BOI mają olśniewające wiadomości. Może w którymś tomie doprowadzonym do jakiegoś „dziś” znajdzie się wzmianka o mojej książce. Mam obsesję miasta, wszystkie moje książki dzieją się w mieście, w tym mieście, ale jak to odgadnąć w utworach z dziedziny fantastyki.